blokada sterydowa kręgosłupa

Kim jest Anioł?

Temat: Dyskopatia odc. piersiowego i szyjnego kręgosłupa
Od ponad pół roku zmagam się z bólem lewego ramienia. Nie pomagało leczenie lekami przeciwzapalnymi, rozluźniajacymi, blokada sterydowa - nic. Cały czas mięśnie szyi i na łopatkach sa bardzo mocno napięte, mimo, że aktualnie kończę 6 tydzień rehabilitacji. Największy ból odczuwam w trakcie siedzenia i stania, oprócz tego w ramieniu pojawia się centralnie ból między łopatkami promieniujący na boki (terapeuta twierdzi, że w tym miejscu mam sporą nadruchomość) i w tym miejscu ciągle "chrupie" mi kręgosłup.
Bólu w miejscu gdzie jest wypuklina o dziwo tak intensywnie nie odczuwam.
No i przerażona jestem umiejscowieniem dyskopatii akurat w odcinku piersiowym, czy to rzeczywiście tak ciężka przypadłość?

Poniżej wklejam opis badania MR i bardzo proszę o jakieś rady co dalej robić jesli 6 tyg rehabilitacji przyniosło jak dotąd minimalny efekt :(

Zmniejszenie fizjologicznej krzywizny odcinka szyjnego kregoslupa.
Intensywność sygnału rdzenia kregowego niezmieniona. Rezerwa plynowa kanalu kregowego
w odcinku szyjnym zachowana. Wysokosc i intensywnosc sygnalu krazkow
miedzykegowych i przestrzeni miedzykregowych niezmieniona. Na poziomie Th7-8
centralno-lewostronne uwypuklenie kazka miedzykregowego, krazek pukla sie w obreb
kanalu kregowego na glebokosc 2.3 mm, nieco modeluje worek oponowy i rdzen
kregowy. Nieznacznie poglebiona lodoza dolnej czesci odcinka ledzwiowego
kregoslupa. Obecnosci wypuklin krazkow miedzykregowych w odcinku ledzwiowym nie
stwierdzam.

Inny rezonans samego odcinka szyjnego kręgosłupa poza zniesioną lordozą wykazał cechy dehydratacji krążka C5 i C6.

Pozdrawiam. :?
Źródło: rehabilitacja.pl/showthread.php?t=1779



Temat: WYPADEK
Dzień Dobry.
Piszę do Państwa w związku z moim wypadkiem jaki miałem 18.10.2007.
W czasie wykonywania obowiązków służbowych (służba mundurowa) w trakcie podejmowania interwencji w rejonie na połamanych okładzinach schodów (okładziny z terakoty) w wyniku najprawdopodobniej odłamania się płytki spadłem po schodach tracąc przytomność. Przewieziony do szpitala – hospitalizowany przez 16 dni.
W wyniku upadku uszkodzony został kręgosłup. W szpitalu dokonano blokady międzykręgowej oraz przeprowadzono leczenie sterydowe bez widocznej zadawalającej poprawy.
W związku z tym, iż wypadek miał miejsce na terenie prywatnym (ogólnie dostępnym), chcę zarządcę (właściciele - wspólnota) tego terenu pozwać do odpowiedzialności z art. 415 i 444 par. 1 KC.
W związku z tym, chce wystosować pismo do zarządcy terenu o poniesienie wszelkich kosztów związanych z moją rehabilitacja oraz o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu i za cierpienie które do dnia dzisiejszego nie daje mi spokoju.
Po powrocie ze szpitala wykonane zostały zdjęcia felernych schodów. Widoczne są na nich świeże odłamania płytek które pokrywały betonowe stopnie.
Ponad to schody w momencie fotografowania były nie zabezpieczone oraz nie były uprzątnięte z odłamków. Jestem pewny, że nie były uprzątane od momentu mojego wypadku. Z przepisów KC, wiem, iż nie utrzymywanie w nienależytym stanie schodów zarówno pod kątem technicznym jak i czystościowym jest rażącym zaniedbaniem ze strony osoby za to odpowiedzialnej w tym przypadku właściciela (zarządcy nieruchomości).
Szanowni Państwo zwracam się z prośba o pomoc w tej kwestii.
Nie wiem co mam napisać do zarządcy terenu na którym miałem wypadek i jak zasugerować kwotę na moje leczenie i ewentualnie odszkodowanie.
Pozdrawiam
hondacx@wp.pl
Źródło: forum.prawnikow.pl/archiwum/viewtopic.php?t=10332


Temat: Operacja kręgosłupa - wrażenia
witam.przeczytałam trochę Waszych postow,przez reszte nie mam sil przebrnac,wiec tylko opisze moja walke z kregoslupem.
od 15 lat mam dyskopatie,walcze z nia roznymi sposobami,rehabilitacja,lekami,sterydami...co pare tygodni dysk wypadal i uziemiało mnie,potem blokada i powrot do pracy....zrobiono mi rezonans,nie bede tu cytowac wynikow,bo to nie ma sensu,ogolnie bylo gorzej niz wiekszosc tu cytowala...trafiłam do Piekar...tam neurochirurg namowil mnie na operacje...ze szybko wroce do pracy,ze pozbede sie bolu i takie tam szmery-bajery...zgodzilam sie...wycieto mi dwa dyski na poziomie L4-L5 oraz L3-L4...
nie dali implantow...lekarz odradzal a ja jak ta glupia sluchalam sie,bo madrzejszy....szybko wrocilam do siebie po rehabilitacji i po 3 miesiacach wrocilam do pracy...przez około 2 lata było super...potem zaczely sie pomału nowe bóle...przez nastepne dwa lata znowu sterydy,leki,rehabilitacja...
efekt był taki,ze przez brak dyskow,ktore nie zostały zastapione implantami scierały sie kregi,ktore uciskały nerwy....efekt-brak czucia w calej nodze,opadajaca stopa,zanik miesnia w nodze....diagnoza-kolejna operacja jak najpredzej...nie ma wyjscia...w sierpniu mnie zoperowali,usuneli dysk L5-S1,na jego miejsce tym razem dali implant(a jednak okazał się potrzebny) i cztery sruby na wyzszych,poprzednio operowanych poziomach,zeby utrzymac kregi w ryzach...
teraz mamy pol roku operacji...czuje sie jeszcze gorzej niz po drugiej....tym razem sruby uciskaja na nerwy:(narazie probuja rehabilitowac,ale efekt mierny....prawdopodobnie trzeba bedzie to otworzyc i znowu kombinowac....
narazie dostalam swiadczenie rehabilitacyjne na pół roku...
a rawda jest taka,ze gdyby dano mi implanty za usuniete dyski kregoslup nie zniszczylby sie w tak krotkim czasie....
daleka wiec jestem od doradzania komukolwiek jak sie leczyc,bo kazdy przypadek jest indyidualny,ale wiem,ze zrobilam błąd ufajac lekarzowi podczs pierwszej operacji....
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=44945


Temat: Operacja kręgosłupa - wrażenia

witam.przeczytałam trochę Waszych postow,przez reszte nie mam sil przebrnac,wiec tylko opisze moja walke z kregoslupem.
od 15 lat mam dyskopatie,walcze z nia roznymi sposobami,rehabilitacja,lekami,sterydami...co pare tygodni dysk wypadal i uziemiało mnie,potem blokada i powrot do pracy....zrobiono mi rezonans,nie bede tu cytowac wynikow,bo to nie ma sensu,ogolnie bylo gorzej niz wiekszosc tu cytowala...trafiłam do Piekar...tam neurochirurg namowil mnie na operacje...ze szybko wroce do pracy,ze pozbede sie bolu i takie tam szmery-bajery...zgodzilam sie...wycieto mi dwa dyski na poziomie L4-L5 oraz L3-L4...
nie dali implantow...lekarz odradzal a ja jak ta glupia sluchalam sie,bo madrzejszy....szybko wrocilam do siebie po rehabilitacji i po 3 miesiacach wrocilam do pracy...przez około 2 lata było super...potem zaczely sie pomału nowe bóle...przez nastepne dwa lata znowu sterydy,leki,rehabilitacja...
efekt był taki,ze przez brak dyskow,ktore nie zostały zastapione implantami scierały sie kregi,ktore uciskały nerwy....efekt-brak czucia w calej nodze,opadajaca stopa,zanik miesnia w nodze....diagnoza-kolejna operacja jak najpredzej...nie ma wyjscia...w sierpniu mnie zoperowali,usuneli dysk L5-S1,na jego miejsce tym razem dali implant(a jednak okazał się potrzebny) i cztery sruby na wyzszych,poprzednio operowanych poziomach,zeby utrzymac kregi w ryzach...
teraz mamy pol roku operacji...czuje sie jeszcze gorzej niz po drugiej....tym razem sruby uciskaja na nerwy:(narazie probuja rehabilitowac,ale efekt mierny....prawdopodobnie trzeba bedzie to otworzyc i znowu kombinowac....
narazie dostalam swiadczenie rehabilitacyjne na pół roku...
a rawda jest taka,ze gdyby dano mi implanty za usuniete dyski kregoslup nie zniszczylby sie w tak krotkim czasie....
daleka wiec jestem od doradzania komukolwiek jak sie leczyc,bo kazdy przypadek jest indyidualny,ale wiem,ze zrobilam błąd ufajac lekarzowi podczs pierwszej operacji....
Ojoj to przykre co Cie spodkało...tego się obawiam..no ale cóż ..Mam tylko 3 pytania?Czy przez okres tych 2 lat bardzo dużo ćwiczyłaś?Wyrobiłaś sobie tzw :gorset z mięśni?Czy twoja praca była siedzaca?Czy kilka razy w tygodniu chodziłas na basen?Jesli to możliwe bardzo prosze Cie o odpowiedz :)
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=44945


Temat: Koniec przyjaźni z nadwagą

  Dieta leży i ja też. Tyle że ja tyję a dieta nie. Tzn chyba tyję. Na wagę nie wchodzę. I jem bez sensu. I nie ruszam się. Oczywiście wymówek i parawanów mam całe duże mnóstwo. Rzetelnych. Sprawdzonych od lat. :arf:
Z barkiem się wyjaśniło. Odebrałam RTG. Jestem zwyrodnialcem do potęgi. Kręgosłup szyjny wyłącza mi ręce. No taki wredny się zrobił. To ma nawet jakąś fachowo-medyczną nazwę - zespół szyjno-barkowy czy jakoś tak. Nie zapamiętałam. Tzn jest tak, że choruje kręgosłup a boli bark. Ręki nie podniosę, nie wykręcę do tyłu - stąd chodzę bez stanika, bo go po prostu zapiąć nie daję rady. Ani rozpiąć. Co pomoże? Chirurg. Doraźnie - kołnierz ortopedyczny. Czas wrócić do starego wytartego przyjaciela z lat ubiegłych. I blokada sterydowa, ale ta może źle wpłynąć na leczenie mojego nadciśnienia. Taki mały pat.
Zmiana organizacji ruchu .. ehem .. DEZORGANIZACJA komunikacji w Wawie powoduje, że do pracy docieram na HBO, czyli na stojaka. Mój kręgosłup wrednie się na to zapatruje i oczywiście robi tak, żeby mi dopiec. Czyli kłuje, boli, rwie i parę jeszcze takich. Dopełzam do pracy w stanie skrajnego wyczerpania. A po pracy do domu. I leżę. Ma to wyjątkowo korzystny wpływ na moją wagę. Tzn brak ruchu. Tzn waga rośnie szybciej niż spadają indeksy giełdowe.
A żeby było jeszcze weselej jeden facet w Renault Kango był tak uprzejmy, że wyjeżdżając tyłem nie zauważył mojej błękitnej Vectry na parkingu. No chyba że jego samochodzik ZAUWAŻYŁ moją śliczną i się tak do niej z końskimi zalotami przytulał. No więc szukam blacharza. Niby drobiazg, ale przed zimą muszę zrobić.
No i jeszcze Nika - dziś idę z nią na USG brzucha, bo mi się coś nie podoba. Ma napady dzikiego, nerwowego żarcia wszystkiego co popadnie i .. ehem .. no pozbywa się tego potem. Wszędzie. Na fotelach, na pościeli w nocy, na dywanie .. WSZĘDZIE można się na TO natknąć. Zaczynam byś uczulona na kolor żółty.
Działkowanie na finiszu - teraz przerabiamy plony. Co w mojej maciupeńkiej kuchni jest wyczynem. Dziś muszę zamknąć w słoiki winogronowy przecier, coś około 6 litrów. Mam 5 słoiczków. Ciekawe czy się zmieści. "Nie pasuje, ale zmieszczę" powiedział Krzyś wpisując słowo 8-literowe w 4 kratki krzyżówki.
Czarna Mamba .. hmm .. mój nowy komputerek jest .. leniwy. Tzn jest trochę jak ja - po rozruchu woooolnyyyy, nie łapie co się od niego chce, nie kontaktuje z siecią. Restart zdecydowanie poprawia mu koncentrację. Gdzieś w środku najwyraźniej siedzi jakiś krasnoludek i ma zdecydowanie spóźniony refleks. Zaczynam mieć własną wersję włączania peceta - włącz .. przeczekaj .. restartuj .. przeczekaj .. restartuj .. pracuj. Mój pan od pecetów stwierdził, że to jednak nie powinno tak działać, więc mamy się na randkę umówić. Bez podtekstów proszę ..
Tak więc humorek mam spod ciemnej gwiazdy .. Chwilowo .. Minie ..

A kociego dobrego lekarza nie znam. Mam kota, ale .. ehem .. niezbyt realnego .. ;) Od kotów była Hybris, a kontakt zamarł chwilowo. Najlepiej zapytaj kociarzy w swoim bloku. Coś ktoś wspominał o klinice ale na Białobrzeskiej. Autobus 150 tam dojeżdża od Ciebie, Ewuś. Ale może masz coś bliżej - jak zwierzak chory lepiej biegać blisko.
A swoją drogą - jak wam się podoba określenie: mięciutki, ciepły zestaw głośnomruczący, działający na dotyk .. :)
Źródło: dieta.pl/grupy_wsparcia/showthread.php?t=359